header2

niedziela, 04 grudzień 2011 13:56

Etyka, a żaba?

Etyka, a żaba?

 

Fotografia przyrodnicza, a etyka to temat poruszany coraz częściej i żarliwiej. Fotografia przyrodnicza cieszy się z roku na rok coraz większą popularnością, jej poziom wzrasta, a oczekiwania stawiane foto-przyrodnikom są coraz większe. Poprzeczka idzie w górę, a fotograf coraz częściej i nierzadko agresywniej zbliża się swoim „aparatem" do przyrody.



Z drugiej strony patrząc, owej naturze coraz trudniej się od owego foto-przyrodnika „uwolnić" ... „oddalić", a przynajmniej zachować od niego przyzwoity dystans. Przyroda pozuje niechętnie, skrywa swe tajemnice, wręcz ich zazdrośnie strzeże, a ich ujawnianie odbywa się często w atmosferze niepokoju i strachu.

Ja podczas moich fotołowów staram się ten strach maksymalnie zminimalizować. Wkładam ciemne ubranie (czapkę, rękawiczki), powoli zbliżam się do fotografowanych obiektów, używam teleobiektywu. Spłoszonych płazów NIGDY nie łapie w ręce i nie staram się zmusić ich do ponownego pozowania. Pochwycona w ręce żaba musi przeżywać straszne katusze myśląc, że to jej koniec, a do tego, moim zdaniem, nigdy potem naturalnie nie pozuje!

Wykonując zdjęcia „na mokradłach" staram się przykucnąć (klęknąć) w jednym miejscu i czekać, licząc na to, ze płazy po pewnym czasie przyzwyczaja się do mojej obecności i zaczną same spontanicznie pozować. Często tak właśnie się dzieje, w rezultacie czego pozują wtedy wyśmienicie. Natomiast częsta zmiana pozycji w takim bajorku (w pogoni za poszczególnymi osobnikami) powoduje jego zniszczenie „ jakoby zaoranie" z towarzyszącym mu zmętnieniem wody. Płazom to na pewno nie służy.

Płazy występują dość licznie, ponieważ są niejednokrotnie na dole piramidy pokarmowej, natura zapewnia poniekąd ich obfitość, dlatego podczas ich fotografowania nie musimy przeżywać dylematów podobnych do tych, jakie mają osoby fotografujące np. orlika krzykliwego na gnieździe z młodymi. Ale z drugiej strony każdy płaz jest wyjątkowy ( jak każdy z nas) ... więc nie ma powodu, aby go niepotrzebnie straszyć i maltretować.

Kończąc napisze tak... to co przyroda pozwala mi sfotografować, to fotografuję, a czego nie chce ujawnić pozostawiam nieujawnionym.


Maciej Ogoński
http://maciejogonski.eu/index_pl.html

 

Macieja po raz pierwszy spotkałem na konferencji herpetologicznej w Krakowie w 2009 roku, kiedy to prezentował założenia i pierwsze efekty swojego projektu fotograficznego. Wiele osób słuchało jego wystąpienia z uśmiechem na twarzy, nie koniecznie serio, co jednak nie przeszkodziło mu w wymianie numerów i zebrania bazy ludzi, którzy mają kontakt terenowy z brakującymi gatunkami. Także ze mną Maciek umówił się na fotografowanie traszek i ropuch zielonych w Poznaniu. Niestety odwiedził mnie, gdy traszki zdążyły już wejść do zbiorników, a ropuchy jeszcze nie ruszyły w wędrówkę. Nie przeszkodziło to jednak w odbyciu wycieczki przyrodniczej wraz z członkami Klubu Przyrodników, a także wyjazdem na żmije w okolice Ostrowa Wielkopolskiego.

Obserwując Macieja w akcji muszę mu przyznać jedno: szanuje zwierzęta, z którymi pracuje. Dzięki czemu jego prace są niepowtarzalne. Jego podejście nie powinno być traktowane jak przesada, ale jako standard dla nas wszystkich, którzy obcują z dziką przyrodą. Mam nadzieję że w przyszłości Maciek znajdzie czas na współpracę z naszym serwisem.


Mikołaj Kaczmarski

Czytany 2214 razy Ostatnio zmieniany wtorek, 25 listopad 2014 21:50

Odwiedza nas 182 gości oraz 0 użytkowników.